Kominiarki założone, kaski zapięte, zamek od ramoneski śmignął i siadłam. Siodło - wyjątkowo wygodne, mimo iż z początku wyglądało na dosyć wąskie. Z tyłu przyjemne oparcie dla pleców. Bardzo jestem zadowolona z wygłuszenia jakie daje mój kask, bo gdy Jacek odpalił - wszystkie inne dźwięki zostały po prostu zmiecione z przestrzeni. Plus te wibracje... coś wspaniałego!
Ruszyliśmy. To tylko 8 kilometrów, ale... najszczęśliwsze 8 km w moim życiu. W ekipie jechali jeszcze: Honda CBR 600 F2, Yamaha R6, Suzuki GS 500E oraz Suzuki 600 SRAD. Jacek odkręcił manetkę i wszystkie te wspaniałości zostały w tyle. I co najlepszego może zrobić pasażer w takiej sytuacji? Krzyczeć sobie do kasku. I tak nikt go nie słyszy a radość zostaje na wewnętrznej stronie szybki. Zaczynam ściskać mojego kierowcę, bo wibracje przy prędkości ok.160km/h odbijają się we mnie odrobiną strachu.
Dojechaliśmy. I Jacku, niepotrzebnie pytałeś: -"I jak?". Miałam tylko jedno życzenie: -"Niech mnie ktoś zdejmie z tego motoru". Ciągły banan spowodował skurcz mięśni twarzy. I nie tylko.
Tak się jeździ na Harleyu Davidsonie 1200 Sportser. Klasa.









A co do ilości zdjęć to staram się robić ich jak najwięcej.
--
my gallery [link]
--
my gallery [link]
Btw.... you have beautiful eyes!
Greatings from romania!
--
--And the legend lives on--
all the best from Poland
Previous Page1234Next Page